Byłam w Katowicach pare dni. Przykro mi Katowiczanie, ale miasta nie polecam - brudno, smutno i nudno. Wieczorami niebezpiecznie, po 22 juz prawie nikogo nie ma na ulicy.
Patrick Swayze umarł. Szkoda go, walczył dzielnie, tanczyl fajnie i reprezentowal jedna z polowek z jednego z najdluzszych malzenstw w holiłudzie ( o ile sie nie myle z ponad 30letnim stazem), co w tamtych okolicach jest do pozazdroszczenia.
Ogladalam "District 9". Usatysfakcjonowal mnie jeden raz z tym filmem, wiec jest niezly, a zeby powiedziec wiecej - jest genialny.
Kopalnia nam znowu wybuchla. Się zastanawiałam przez chwile czy znowu żałoba narodowa sie pojawi w temacie, akurat, tak na weekend. Się nie pojawila na szczescie. Chyba. Do mnie wiesci slabo docieraja.
Slonko jeszcze swieci, choc zbliza nam sie jesien, wiec ide z niego skorzytac, poki mam ostatni wolny weeknd przez rozpoczeciem szkoly.
Over & out.
sobota, 19 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz