czwartek, 24 grudnia 2009

Wesołych..

...świąt.
Tak po prostu, skromnie i normalnie.
Najlepszego =>

piątek, 27 listopada 2009

To juz dzis...

.... wlasnie sie zaczal tegoroczny Dzien Kotleta Schabowego.
Od lat tak pieszczotliwie okreslam 28go listopada..
Dlaczego?
A dlaczego nie ? =>

czwartek, 12 listopada 2009

Mój własny Czwartek Dwunastego ( Zamiast Piatku Trzynastego)

Pobudka 6:20. Juz po sposobie w jakim zwlekalam sie z lozka zauwazylam, ze dzis bedzie kiepsko.
Z rana : bieganie i szukanie ubran, sprawdzanie czy te odpowiednie, wyprane wczoraj, juz wyschly. Oczywiscie, ze nie - w ruch zostala wiec wprowadzona suszarka, a czas uciekal.
Ledwo wybieglam w butach, wciaz mokrych w srodku i bez stanika bo zabraklo na jego suszenie czasu - musialam sie wrocic po telefon, ktory zostal na pietrze, na biurku.
W drodze na pociag, o dziwo, wyprzedzilam pare spieszacych sie rowniez osob, wiec uznalam to za dobry znak - niepotrzebnie.
W pociagu, na ktory ledwo zdazylam - klasyczny scisk. Dodatkowo utknelam zaraz obok smierdzacego kibla.
Etap metra przetrwalam, etap pks'a rowniez.
Na miejscu wykopalisk - deszcz. Dodatkowo - punkt kulminacyjny- zapadlam sie dokladnie po kolana w bloto, w ktorym stracilam dwa razy rownowage i raz polecialam na rece, a raz na plecy. Tak sie zaczal moj kompletnie upieprzony dzien wykopalisk. Przez nastepne godziny meczylam sie z zimnem - marzly mi rece bo upieprzylam rekawiczki, marzly mi stopy - bo pod blotem dostala mi sie do butow woda, marzly mi nogi bo mokre od blota spodnie przewiewal wiatr, dodatkowo padal deszcz wiec cala mokra po prostu marzlam.
Glodna, bez papierosow, mokra i wkurwiona ruszylam na pks powrotny.
Na rozkladzie - 50 minut do nastepnego autobusu. Czekalam wiec, ruszajac sie lekko aby nie zwariowac. Autobus spoznil sie kolejne 15minut. Dodatkowo kierowca widocznie oszczedzal na ogrzewaniu.
W Warszawie dalej deszcz, ale teraz juz bieglam na metro z nadzieja, ze jestem blizej niz dalej domu.
Nie musze chyba mowic, ze moje upieprzone ubrania wywolaly dziwne reakcje wsrod spolecznosci.
Zeby zakonczyc te opowiesc, ktora wlasciwie sie nie jeszcze nie zakonczyla bo do konca dnia jeszcze daleko, dodam, ze dodatkowo dostalam okres i przepalilo sie swiatlo na przedpokoju.

Oby jutro bylo lepiej.
Tego wszystkim zycze.

piątek, 23 października 2009

Nawet nie zauważyłam..

... kiedy minal miesiac od ostatniej notki.
Nie bardzo mam czas i ochote tu pisac choc mialabym o czym.
Jak mi sie sytuacja polepszy to postaram sie czesciej meczyc i dreczyc tego bloga.
Tymczasem sie pochwale,ze wypieprzylam sie na srodku miasta poznym wieczorem, prostu z wyskoku na twarz i kolano bo nie zauwazylam niskiego lancucha. Na szczescie jestem cala i zdrowa oprocz kolanowego krwiaka.
No tak, w miedzyczasie spadl snieg jeszcze - leciutko za wczesnie, ale jakze milo sie zapowiedzial.
Tymczasem pora na jesienne juz przedswiateczne porzadki.
Over & out.

czwartek, 1 października 2009

Kto tam?


Tytul notki powstal pod wplywem nowej piosenki Hey, ktora mnie mile zaskoczyla.
Niestety nie moge tego samego powiedziec o nowej tworczosci Agnieszki Chylinskiej, ktora zdecydowanie zbladzila na muzycznej sciezce.
Nawiazujac do swiezych nowych tematow szepne niesmiale dwa slowa - Roman Polanski.
Niesmialo bo szokuje mnie postawa prawie 50% spolecznosci ( w-g tvn 24), dla ktorych talent i przynaleznosc dla elity to wystarczajace argumenty usprawiedliwiajace 'pedofilie'. Come on - co z tego, ze sie zgodzila, ze mogla wygladac doroslej - wykorzystanie nieletniej 30 lat temu to nie moda(ktora teraz ewidentnie jest powszechna), tylko przestepstwo. Nie znam calych kulis afery, ale jesli Pan Roman przez 30 lat uciekal tzn, ze mial przed czym i ze czul sie choc troche odpowiedzialny. A najbrdziej szokuje mnie zaslepiona postawa jego obroncow. I niestety sa to rodzice, ktorych dzieciom wspolczuje.
Dodatkowo foto niusy :
* W Lewym gornym rogu rzezba umiejscowana w pasie za Galeria Centrum, jedna z serii wielu, nie pamietam kogo, nie pamietam nazwy, nie rozumiem co przedstawia.





* Premiera Need For Speed:Shifta sie odbyla w miedzy czasie. Zarzylo mi sie byc czyms w rodzaju hostessy na troche skromniejszym evencie niz ten po lewej z Zlotych Tarasach.




* Niedawno, w jakas sobote otwarto tez nowy sklep "Black Red White", ponoc "najwiekszy salon meblowy w Warszawie". Moze i wielki, pytanie - czy staranny? Odpowiedz z lewej, autentyczne zdjecie ze sklepu.












* Dodatkowo zeby sie przymilic rozdawali darmowe zarcie.. takie oto - pierog bilgorajski albo jak kto woli ziemniaczana baba. Srednio smaczna, ale widocznie na tyle zeby wiele starszych pan nawpychalo sie w kolejce, a inne z tego powodu robily raban -wszystko przebiegalo wiec w jakze milej i spokojnej atmosferze.






* Jesien juz.. Spadaja kasztany.. w ksztalcie dupy.. bo to dupnie,ze juz po wakacjach. Choc ja tam naleze do grona wielce uwielbiajacych jesien.












* A na koniec nowy czlonek naszej rodziny - Maddox ( na czesc pierwszego, najfajniejszego adoptowanego syna Angeliny Jolie)






Over & Out.

sobota, 19 września 2009

Hej dziewczyno,aaaa, spójrz na misia...

Byłam w Katowicach pare dni. Przykro mi Katowiczanie, ale miasta nie polecam - brudno, smutno i nudno. Wieczorami niebezpiecznie, po 22 juz prawie nikogo nie ma na ulicy.
Patrick Swayze umarł. Szkoda go, walczył dzielnie, tanczyl fajnie i reprezentowal jedna z polowek z jednego z najdluzszych malzenstw w holiłudzie ( o ile sie nie myle z ponad 30letnim stazem), co w tamtych okolicach jest do pozazdroszczenia.
Ogladalam "District 9". Usatysfakcjonowal mnie jeden raz z tym filmem, wiec jest niezly, a zeby powiedziec wiecej - jest genialny.
Kopalnia nam znowu wybuchla. Się zastanawiałam przez chwile czy znowu żałoba narodowa sie pojawi w temacie, akurat, tak na weekend. Się nie pojawila na szczescie. Chyba. Do mnie wiesci slabo docieraja.
Slonko jeszcze swieci, choc zbliza nam sie jesien, wiec ide z niego skorzytac, poki mam ostatni wolny weeknd przez rozpoczeciem szkoly.
Over & out.

sobota, 5 września 2009

Bry.

Ekspresowy skrót tygodnia w zdjęciach.






Bar mleczny. Poniedziałek. Pierogi leniwe. Gratisowy dodatek wapnia.






Trasa Łazienkowska. Wtorek. Ku czci września 1szego. Plastikowe niewypały.













Mój industrialny ogródek. Piątek. Kapryśna pogoda.











Każdy dzień tygodnia. Neko z wywalonym jęzorem sra na wszystko.








A dziś główna część Orange Warsaw Festival. Idę szukać odpowiedniego stroju na tak wysublimowaną okazję. Start ok.17:00 ( w ramach prywatnych znajomości polecam Out of Tune, 18:00, Young Stage)
C'ya there !

piątek, 21 sierpnia 2009

Food industries.

Zastanwialiscie sie kiedys dlaczego zawsze przsypujac kazdy dodatek do jogurtu Fantazja ucieka on bokiem? Dlaczego nie moga wymyslic opakowania bardziej odpowiedniego w ksztalcie i zapobiegajacego syfieniu naokolo?
Albo czy w chipsach/chrupkach Cheetos o smaku Hot-doga jest tyle samo parowek i bulek ? ( nie jest, sprawdzilam, parowki przewazaja)
A sprawdzaliscie kiedys polaczenie sera plesniowego i czekolady? Ponoc jeden z najbardziej smakowitych i o dziwo dopaleniajacych sie smakow. Ja probowalam, ale ze zwykla czekolada z Lidla i zwyklym serem plesniowym, a to pewnie chodzi o te burżujskie wersje produktow z marżą podwyzszona o 100%.
Tak jedzeniowo dzis.
Dodatkowo jest pierdyliard stopni na dworzu wiec ide sie smazyc. W piekle.
Over and out.

środa, 12 sierpnia 2009

Coffee & Cigarettes

Bo.. spalilam ostatnia czesc Wujka Leszka.
Zjadlam wspanialy 2daniowy,wlasnoreczny obiad.
Gralam caly dzien w pozycji obciazajacej moj kregoslup.
Obejrzalam kiepski film, niegodny ogladania go.
A od tego wszystkiego boli mnie glowa, zeby wiec nie zostawic na pusto - fragment jednej z wielu moich krotkich form literackich :

Kate zachwiała się na nogach, kiedy jej stopa wkroczyla na piasek. Przyjechala tu z nadzieja,a wlasciwie z klasyczna sobie besilnoscia w nadziei czyli stwierdzeniu 'a może jednak..'.

Rozejrzala sie w okolo. Slonce zachodzilo wlasnie za horyzont,a jego cieple, pomaranczowe promienie oswietlaly pobliskie drzewa i dzikie trawy kolyszace sie na delikatnym wietrze.

Zmruzyla oczy. Starala sie uchywcic i zachowac w pamieci ten moment kiedy blask gasnacego slonca ginie za blokami na horyzoncie. Przypominala sobie wszystkie spedzone z Lena wakacje. Wszystkie zachody slonca jakie razem ogladaly i wszystkie te promienie, ktore smugami wedrowaly po ich twarzach.

Wspomnienia przeszly w gorycz. Slonce powoli gaslo, tak jak zgasla Lena, tak jak zgasly wszystkie logiczne mozliwosci. Otepiajaca bezsilnosc po raz kolejny wrocila. Kate zawachala sie lekko, kiedy dmuchnal wiatr. Byla nieostrozna, swiat wokol przestal stanowic dla niej zagrozenie. Padla na kolana wbijajac rece w miekki, ale chlodny już piasek. Pozostalo jej tylko plakac i winnic siebie za swoja porazke. Mimo, ze sie starala, nie mogla zrozumiec co poszlo nie tak, co przeoczyla. Tlukla rekoma w piasek, wsciekla na siebie. Kiedy ponownie zwrocila twarz w strone gasnacego slonca cos blysnelo jej przed oczami. Blysnelo tylko raz, na szczescie wystarczajaco aby Kate mogla to zauwazyc. Niecale trzy metry od niej lezala srebrna paczuszka.

Podniosla sie szybko i podeszla zaciekawiona. Z furia zaczela rozrywac folie az dostala sie do srodka.

Pudelko. W pudelku jej branzoletka. Ta sama, ktora zgubila kiedy probowala dogonic Sed. To nie mogl byc tylko przypadek.

Rozejrzala sie nerwowo. Nad brzegiem nie bylo nikogo, na rzece rowniez. Targana niepewnoscia i nieustajaca wciaz wsciekloscia ostatecznie obejrzala sie za siebie.

  • Ty.... -szepnela.

Sed stala na piaskowym podwyzszeniu. Wiatr rozchylal klapy jej dlugiego, skorzanego plaszcza. Wzrok utkwila w Kate, czekajac na reakcje.

  • Ty.. - szepnela ponownie Kate. - Gdzie jest Lena ? - krzyknela wsciekle.

Sed nadal sie nie odzywala. Nie odrywala tez wzroku od Kate. Czekala.

  • Gdzie jest Lena ?! - krzyknela ponownie Kate, tym razem glosniej.

    Nagle zrozumiala, ze Sed nie odpowie jej na to pytanie.

    Na pewno nie po dobroci. Wyciagnela wiec jedyna rzecz, ktora mogla jeszcze pomoc. Kiedy wszystko inne zawiodlo, bron, ktora dostala od porucznika byla ostatnim, desperackim krokiem.

  • Pytam po raz ostatni..- syknela przez zeby i wycelowala czarnego Walthera prosto w Sed. Trzesly jej sie rece, ale tlumila niepewnosc mysla o slusznosci sprawy.

  • Kate.. odloz bron. - odezwala sie wreszcie Sed. Jej glos byl miekki, zdecydowany i pelen troski.

  • Nie.. powiedz mi gdzie ona jest.. - głos Kate się lamal,nadwyrezenie psychiczne zaczelo dawac się we znaki. Sed czekala właśnie na to. - Gdzie ona jest.. - choc Kate starala się kontrolowac swoj glos, nie mogla powstrzymac lez. - Gdzie..

  • Odloz bron Kate.- glos Sed przybral na sile. Wiedziala, ze musi przejac kontrole nad sytuacja. Jesli nie zrobi tego teraz, w najbardziej niebezpiecznym momencie, moze przegrac.

  • Ja...- Kate zaczela zblizac sie do swojego celu. Rece trzesly sie mocniej jednoczesnie silniej sciskajac bron. Spuscila wzrok na piasek. - Chcialam.. dla Leny..

Sed podeszla blizej. Wyczula skrajny punkt i wolno zlapala Kate za sztywne, wyciagniete do przodu ramiona. Spokojnie i powoli odebrala jej bron i schowala za pasek pod plaszczem. Kate stracila rownowage i po raz trzeci tego dnia upadla na kolana.

Zaczela plakac, gorzko, szczerze, calym sercem. Sed objela ja delikatnie i tlumila w sobie uczucie smutku jakie niepokojaco narastalo. Wytrzymywala to dla większego dobra.

Slonce zaszlo calkowicie za betonowe bloki kiedy Sed zlapala Kate delikatnie za podbrodek i pocalowala jej usta. Obydwie poddały się momentowi slabosci kata i ofiary. Obydwie, wtulone w siebie, calujace sie na delikatnym wietrze zapomnialy o sprawie jaka je polaczyla. Zapomnialy o Lenie. Tylko na moment.

Kate otrzezwiala nagle i zdumiona sytuacja odsunela sie od Sed.

  • Co Ty robisz..?! -zapytala zszokowana.

Sed nie odpowiedziala. Wiatr rozwiewal jej grzywke i wdzieral sie delikatnie razem z unoszonym w powietrzu piaskiem w oczy. Mruzyla je delikatnie, ale na tyle aby nie stracic wzroku z Kate.

wtorek, 11 sierpnia 2009

The beginning of The Divine One Visitor 17 Documentary.

Uprzejmie informuje, że wpisując te słowa niniejszym otwieram i pobudzam do życia oto tę stronę, która towarzyszyć mi będzie wiernie i lojalnie przez okres mam nadzieje dłuższy, jako oficjalne źródło raportów na temat obserwacji i Was i rodzin Waszych i zachowań, pojazdów, ubrań, dialogów i innych ciekawych lub wychodzących po za granice rzeczy.
Życzcie mi powodzenia i składajcie koperty z datkiem w okienku nr 3 czynnym od 12stej .
C'ya.